Hej, jestem Lussi!
Witaj!
Witaj na moim blogu! Niech ta strona będzie miejscem, w którym poznasz mnie od strony zawodowej i prywatnej. Mam nadzieję, że treści, które tutaj znajdziesz, będa miały pozytywny wpływ na Twoje życie i będa wartością ❤
Jestem samotnikiem, generatorem pomysłów i lubię ciągle coś tworzyć, więc postanowiłam tutaj o tym pisać. Życzę Ci miłej lektury i dużo zadowolenia.
CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ?
czytaj więcej
  • LIFESTYLE
    Wydaje Ci się, że nie masz na nic czasu? Może jednak masz go więcej, niż Ci się wydaje! Znajdziesz to tutaj - sprawdź teraz! ♡
    CZYTAJ WIĘCEJ
  • BIZNES
    Warsztaty to opcja dla tych kobiet, które potrzebują prowadzenia w swoje drodze do wolności w każdej sferze życia ♡
    CZYTAJ WIĘCEJ
  • ZDROWIE
    Pieniądze nie są celem. One są atrybutem, który pojawia się zawsze w momencie, gdy zaczynasz działać w jedności duszy i umysłu. ♡
    CZYTAJ WIĘCEJ

"FARFOCLE" w kremach i wiecznie łzawiące oczy. Całe życie szukałam dobrego kremu

FARFOCLE w kremach i wiecznie łzawiące oczy. Całe życie szukałam dobrego kremu
Ciekawa jestem czy każda kobieta pamięta swój pierwszy raz gdy nałożyła krem na twarz. Ja pamiętam. To było jakieś 40 lat temu. Wziełam od mamy krem Nivea, jeszcze wtedy polski i nałożyłam na twarz. Byłam nastolatką. Uczucie miękkości i w ogóle jakiegoś innego wrażenia przy dotyku mnie zachwyciło. Ale to był dzień, od którego już stale używałam kremu do twarzy, bo później po umyciu twarzy, uczucie ściagania skóry było nieprzyjemne.
Człowiek był młody, głupi i nie miał wiedzy. Nie pomyślałam wtedy, że trzeba przeczekać, aż wytworzy się sebum iuczucie ścigania minie.

Przez kolejne około 40 lat używałam wielu kremów, wiadomo, przemysł się zmienia, trendy się zmieniają, przychodzi nowa wiedza o składnikach i w ten sposób jedne produkty znikają i pojawiają się nowe. Przez bardzo długi czas pełne ordynarnej chemii, szkodliwej i nielimitowanej, bo nie było badań, a jeśli były, to skrzętnie ukrywane.

Drażniły mnie bardzo te "farfocle", które powstawały, gdy nieświadomie pocierałam palcami skórę na czole, na policzku.
Czasem wystarczyło tylko lekkie muśnięcie, by odgarnąć włosy i trzeba było czyścić palce.

Bo to naskórek się łuszczył!

Wcale nie. Przed peelingiem, po peelengu efekt był ten sam. Oczywiście to była pierwsza myśl, że prawdopodobnie muszę użyć jakiegoś scruba, bo to reszki mojej skóry.

Więc te farfocle doprowadzały mnie do szału. Jak nie było farfocli, to znów krem wysuszał skórę, albo był zbyt tłusty i zostawiał nieprzyjemną warstwę na powierzchni. I na koniec wrażliwość skóry i oczu...

Zazdroszczę całe życie kobietom, które smarują twarz różnymi, naturalnymi olejkami. Ja od razu mam pieczenie i łzawienie oczu. Muszę szukać takich specyfików, żeby mnie nie podrażniały i zadowoliły potrzeby mojej mieszanej cery. Na dodatek musi to być krem na noc, aby nie aplikować sobie filtrów SPF, których nigdy w życiu nie stosowałam i nie zamierzam.

Chyba nie trzeba dziś tłumaczyć, czym one są

W październiku 2022 roku usłyszałam po raz pierwszy o produktach Fitline. Oczywiście zamówiłam do domu wielką paczkę z przeróżnymi preparatami, o których opowiadam na tym blogu, ale dzisiaj skupię się na kremie do twarzy:

4ever

Konsystencja i zapach bardzo subtelne, coś jak serek homogenizowany. Oczywiście jest też krem do oczu, który używam z tej serii, ale pierwszy raz nałożyłam 4ever wszędzie, nawet na same powieki. Jeśli będzie jakiś objaw, zmyję, odcierpię, ale będę wiedzieć, że to nie dla mnie.

Nie było pieczenia, nie było łzawienia i od tego momentu nie kupuję już innych kremów. Korzystam z pełnego zestawu serum, kremu do twarzy, kremu pod oczy i co ważne dla mnie też, mam ten sam krem i na dzień i na noc. Im mniej pojemniczków, tym lepiej, mimo iż prezentuje się przepięknie.

Co prawie najważniejsze dla mnie, koniec z farfoclami gdy pocieram skórę. I wiem, mówią, że twarzy się nie dotyka, nie pociera itd. Ja pocieram, dotykam, mam taki tik zwłaszcza gdy czytam książkę. Wyobraźnia pracuje, a ręce wędrują same do twarzy, żeby się oprzeć o noc, o czoło, o policzek czy brodę.

Oczywiście polecam ten krem moim klientkom, które marzą o szczupłej figurze. Od lipca 2015 roku prowadzę kobiety do sukcesu ekonomicznego i fizycznego, ale teraz nie o tym. Chodzi o to, że wszystkie moje klientki, którym poleciłam te kosmetyki, całkowicie zrezygnowały z dotychczasowych i przesiadły się na fitline. Dokładnie tak, jak ja.

Jest jeszcze jedna bardzo istotna rzecz. Mianowicie technologia NTC. Jest to patent dotyczący błyskawicznego transportu substancji do komórki, dlatego krem działa natychmiast. Czyli już po 3 minucie i na wielu produktach widać to nawet na zewnątrz gołym okiem. W ogóle warto przyjrzeć się tej technologii, bo działa dosłownie cuda, zwłaszcza w produktach, które się połyka, ale ja nie będę teraz się w to zagłebiać.

Osobiście uwielbiam całą serię kosmetyków Fitline i jeśli masz już kogoś, kto Cię zaopatruje, skorzystaj z tej informacji i zamów sobie, a jeśli nie masz jeszcze takiej osoby, zapraszam Cię do informacji poniżej o katalogu Lussi, w którym wybrałam najważniejsze produkty, które według mnie powinny znaleźć się na toaletce każdej kobiety, która kocha luksus.
Zajrzyj do Katalogu Lussi, aby wejść do strefy luksusowych produktów
Kliknij na guzik, aby otworzyć Katalog i dokonać zakupu. W katalogu znajdziesz kontakt do mnie, aby dowiedzieć się więcej o dodatkowych bonusach przy zakupie.

Otwórz katalog